|
||||||||||
|
|||||||
| Zarejestruj się | Blogi mampsa | FAQ | Lista użytkowników | Kalendarz | Szukaj | Dzisiejsze posty | Zaznacz Przeczytane Fora |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
|
#1
|
||||
|
||||
|
"Sygnały uspokajające. Jak psy unikają konfliktów" Turid Rugaas można chyba śmiało nazwać jedną z najważniejszych popularnych książek na temat psich zachowań. Jej założeniem jest stwierdzenie, że psy jako zwierzęta stadne wykształciły szereg zachowań pozwalających im unikać konfliktów, co umożliwia im przetrwanie w grupie. Zarówno dla mnie, jak i dla wielu znajomych właścicieli psów przeczytanie jej było wielkim przełomem w ich komunikacji z psami, a także początkiem bardziej wnikliwego obserwowania psa i jego fascynującej mowy ciała. Pisze o tym również Maria Kuncewicz w przedmowie: „Po przeczytaniu tej książki już nigdy nie spojrzymy na psa tak jak do tej pory.” Dla wielu osób odkrycie sygnałów uspokajających jest szokiem – nagle dowiadują się, że ich pies nie lubi np. przytulania, całowania, podnoszenia, że okazuje dyskomfort gdy lekko podniosą głos podczas przywołania czy wydawania innych komend. Wiedza o calming signals może stać się początkiem poszukiwania pozytywnych, kooperatywnych metod szkolenia psa, zastępujących metody rywalizacyjne.
We wstępie Turid Rugaas pisze o swojej suczce Vesli, która zainspirowała ją do badań nad sygnałami uspokajającymi psów. Dzięki niej autorka przekonała się, że możliwe jest nauczenie posługiwania się odpowiednimi sygnałami psa, który utracił zdolność takiej komunikacji i zajęła się propagowaniem wiedzy o „psiej mowie” na całym świecie. Następnie opisuje krótko funkcję sygnałów uspokajających w życiu psa, w komunikowaniu się z innymi psami, ich znaczenie dla przetrwania, sytuacje w których stosowane są sygnały, a także pojawianie się ich w ontogenezie. Później przechodzi do opisywania konkretnych sygnałów, takich jak odwracanie głowy, wzroku czy całego ciała, oblizywanie nosa, spowolnienie ruchów, zastyganie, ziewanie, machanie ogonem, siadanie i kładzenie się, wąchanie podłoża, przypadanie na przednie łapy, omijanie i podchodzenie łukiem, rozdzielanie, znaczenie terenu, podnoszenie łapy, a także zachowania zastępcze. Każdy z sygnałów poparty jest konkretnym przykładem z życia jakiegoś psa, opisane są też sytuacje w których zachowanie może występować, kiedy danych sygnałów używa pies oraz w jaki sposób może używać ich człowiek w komunikacji z psem. Następnie autorka opisuje pięć przypadków, w których za pomocą sygnałów uspokajających udało się rozwiązać problemy behawioralne psów, takie jak niechęć do ludzi czy innych psów, strach przed dźwiękiem przejeżdżających pociągów, problem z wykonywaniem poleceń. Ostatni rozdział dotyczy stresu, jego objawów i sposobów zmniejszania stresu u psów. Na koniec autorka zachęca do obserwacji psa i do zmiany relacji z nim w odpowiedzi na zaobserwowane sygnały. W różnych miejsach książki autorka umieszcza porady dotyczące postępowania przy szkoleniu psów, uwzględniające sygnały uspokajające. Podczas ćwiczenia siadania i warowania zaleca kucanie bokiem do psa, zamiast pochylania się nad nim. Podczas nauki przywołania również sugeruje stanie prosto, najlepiej bokiem – jeśli właściciel pochyla się, wiele psów ominie go. Wiele problemów szkoleniowych, szczególnie powolne wykonywanie poleceń, nie przychodzenie na zawołanie lub przychodzenie z ociąganiem się, unikanie kontaktu z właścicielem wynika z tego, że pies próbuje załagodzić sytuację, uspokoić przewodnika, który wydaje mu się groźny, agresywny, nastawiony na konfrontację. Egzekwowanie poleceń za wszelką cenę lub karanie psa, gdy ten usiłuje załagodzić sytuację poprzez używanie sygnałów uspokajających, jest zdaniem autorki niewłaściwe i może przyczynić się do zaniku umiejętności psa w rozwiazywaniu konfliktów. Jest to zupełnie inne podejście do szkolenia, niż to wywodzące się z „teorii dominacji”, oparte na konfrontacji z psem i udowadnianiu swojej wyższości w hierarchii. Według Turid Rugaas, pies który nie wykonuje polecenia nie próbuje nas zdominować przez przeciwstawienie się naszej woli, ale być może czuje się niepewnie – może wynikać to zarówno z naszego zachowania, jak i z czegoś w środowisku psa. Pies który nie przychodzi na zawołanie, tylko odwraca się, wącha ziemię, znaczy teren, nie okazuje w ten sposób lekceważenia dla właściciela, jak często się sądzi, ale próbuje uspokoić go – być może zbyt stanowczy ton głosu czy konfrontacyjna postawa sprawiają, że obawia się podejść. Właściciel psa, denerwując się na ociągającego się psa, podnosząc głos jeszcze bardziej, okazując irytację, pogłębia tylko problem. Tymczasem umiejętność rozpoznawania sygnałów uspokajających pozwala nam podczas szkolenia dokładnie ocenić, czy pies pracuje z nami z radością, czy czuje się dobrze, czy nie wywieramy na niego zbyt dużej presji, czy dokładnie rozumie czego od niego oczekujemy, czy kryteria nie są zbyt wysokie. Turid Rugaas zaleca wysyłanie do psów sygnałów uspokajających – powolne ruchy, stawanie bokiem, podchodzenie łukiem i inne – jako receptę na lepszą komunikację z nimi, obniżenie ich stresu i strachu, zwiększenie pewności siebie w danej sytuacji. Taka postawa również kłóci się z teorią dominacji, a szczególnie jej powszchnym rozumieniem. Jeden z moich znajomych, gdy opowiedziałam mu o sygnałach uspokajających, uznał je wręcz za ryzykowne. Stwierdził, że w ten sposób okazujemy psu naszą słabość, a wtedy on może to wykorzystać i zdobyć wyższą pozycję w stadzie. Tymczasem wysyłanie sygnałów łagodzących nie ma związku z miejscem jakie pies zajmuje w danej grupie czy pewnością siebie psa, często sygnały te wysyłane są przez dorosłe psy w stosunku do psów młodych, szczeniąt, psów niepewnych, które się ich obawiają. Mistrzynią jest tutaj moja suczka Wika, wspaniale „oswajająca” lękliwe szczenięta oraz niepewne dorosłe psy, właśnie m.in. za pomocą sygnałów uspokajających. Termin „sygnały uspokajające” na stałe wszedł do polskiego języka opisującego zachowania psów. Jest on bezpośrednią kalką angielskiego terminu „calming signals”. Tymczasem norweskie określenie, wymyślone przez Turid Rugaas brzmiało dempende signaler, co oznacza raczej sygnały łagodzące, osłabiające. Takie tłumaczenie być może lepiej oddawałoby istotę tych sygnałów, których funkcją jest łagodzenie, rozładowywanie napięcia, osłabianie pobudzenia. W praktyce można je odczytywać też jako sygnały dyskomfortu. Wątpliwości może też budzić dobór niektórych fotografii w polskiej wersji książki, choć większość z nich trafnie ilustruje omawiane sygnały. Na str. 50 fotografia przedstawia owczarka australijskiego z otwartym pyskiem jako ilustrację do „uśmiechania się”. Autorka prawdopodobnie miała na myśli „uśmiechanie się” jako uniesienie warg z odsłonięciem przednich zębów, określane czasem popularnie jako „grin”. Bardziej wnikliwemu czytelnikowi może w książce brakować metodologii badań sygnałów odkrytych przez autorkę, odniesienia ich do istniejących klasyfikacji zachowań, umieszczenia na tle etogramu psa albo choćby jakiegoś uporządkowania czy podziału. Mimo to książka Turid Rugaas świetnie spełnia swoją rolę. Dzięki niej kolejni właściciele psów uczą się obserwować swoich podopiecznych, odczytywać ich mowę ciała i odpowiednio na nią reagować. Jest to pierwszy krok do relacji z psem opartej na kooperacji, więzi i wzajemnym zrozumieniu. Autorka wielokrotnie podkreśla, że psy za wszelką cenę unikają konfliktów, nie chcą walczyć. W ten sposób przeciwstawia się popularnym poglądom wywodzącym się z teorii dominacji, psy cały czas próbują rywalizować, ustalać hierarchię, cały czas dążą do konfrontacji i konfliktu. „Sygnały uspokajające” to książka, którą na pewno warto polecać wszystkim właścicielom i miłośnikom psów – na pewno przyczyni się ona do poprawy relacji między człowiekiem a zwierzęciem, zmniejszenia problemów behawioralnych i rozwiązania trudności w szkoleniu. Turid Rugaas „Sygnały uspokajające. Jak psy unikają konfliktów”. Przekł. Monika Grossman-Klibert. Wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2005. 86 str. Ostatnio edytowane przez Marta i Wika : 26-01-2008 - 15:33. |
|
#2
|
||||
|
||||
|
Sygnały uspokajające mam na komputerze, jednak jej nie przeczytałam bo nie lubię książek on-line.
Muszę ją sobie zakupić (na szczęście w lutym mam urodziny!) Podstawie tą pozycję pod nos moim znajomym kóre cały czas całują i ściskają swoje psy nie wiedząc że czworonogi inaczej odbierają nasze gesty i rychy ciała.
__________________
każdą myśl zamień w pozytywne słowo. buziaki, K&W |
|
#5
|
||||
|
||||
|
a mi się właściwie nie podobała ta książka(nic nowego się praktycznie nie dowiedziałam) ale właściwie nie żałuje że kupiłam...
|
|
#6
|
||||
|
||||
|
Cytat:
które jeszcze nie znają psiego języka i tak na prawdę większość czytelników po przeczytaniu tej książki dostaje nagłego olśnienia i zaczyna zwracać uwagę na sygnały jakie pies wysyła, więc książeczka w zupełności spełnia postawione jej zadanie do wykonania - czyli szerzenie wiedzy o tym, że JEST psia mowa. ![]() ...więc faktycznie Ci, któży są już zagłębieni w temat, nic specjalnie nowego się nie dowiedzą, ale książke nie do nich była kierowana przede wszystkim, a do tych ludzi, któży dopiero zaczynają swoją przygodę z obserwacją psiego języka... ![]() Ostatnio edytowane przez Anza&Hacker : 28-02-2008 - 14:10. |