Tytuł działu ma, jak rozumiem, prowokować do dyskusji, jednak podejrzewam że osoby walczące z bezdomnością psów czy pomagające psom z problemami behawioralnymi mogą reagować na jego widok alergicznie. Ja przyznaję, że lekka wścieklica mi się włącza
Oczywiście, wśród bezdomnych psów są również psy rasowe, rodowodowe, z tatuażem, ale jednak jest ich nieporównywalnie mniej!
Dla mnie rozmnażanie innych psów niż te najlepsze w rasie, ocenione na ocenę doskonałą przez wielu sędziów, z kompletem badań lekarskich wykluczających choroby genetyczne (np. dysplazję, entropium), po próbach pracy lub testach charakteru, przy odpowiednim doborze partnerów, przy odpowiednich warunkach zapewnionych suce i szczeniętom, przy prawidłowej socjalizacji od pierwszych tygodni życia - to nic innego, jak bezmyślne zwiększanie populacji psów bezdomnych, cierpiących, chorych, lękliwych, agresywnych, problemowych. Oczywiście może się zdarzyć, że pies z pseudohodowli taki nie będzie, taki pies też może być wspaniały, kundelek też może być wspaniały, ale takich wspaniałych psów są pełne schroniska i ulice. Zarabianie na ich dodatkowym rozmnażaniu oraz wspieranie tego procederu przez kupowanie psa z pseudohodowli to przykładanie ręki do bezmiaru psiego cierpienia.
Pseudohodowca to dla mnie niekoniecznie ktoś kto rozmnaża i sprzedaje psy bez papierów. To również ktoś kto ma zarejestrowaną hodowlę i sprzedaje szczeniaki z rodowodem, ale nie po najlepszych rodzicach, po suce która ledwo zrobiła championat i pierwszym lepszym reproduktorze z sąsiedniego osiedla, kto produkuje zalęknione szczenięta które nie widzą świata poza kennelem, bez żadnych badań ponad te obowiązkowe, najtańszym kosztem, byle zarobić. To też jest dla mnie pseudohodowca. Jeśli ktoś kupuje szczeniaka, powinien zwrócić uwagę również na to, kim są rodzice, jaki mają charakter, w jakich warunkach żyją rodzice i szczenięta.
Jeżeli nie mamy czasu ani ochoty śledzić rodowodów, pytać hodowcy o badania, o próby i testy, o socjalizację szczeniąt, jeśli nie możemy zapłacić za szczenię 1-2 tysięcy, a najwyżej kilkaset złotych, lepiej weźmy szczeniaczka ze schroniska. Może być też w typie rasy. Będzie to taki sam "kot w worku", a przynajmniej nie damy zarobić rozmnażaczowi i uratujemy jedno psie istnienie od schroniskowego koszmaru.
Takie jest moje zdanie. A Wy jak myślicie?